| Nasze artykuły |
- Tytuł : Trusia i Oczusia
- Dział: Kultura i sztuka
- Kategoria : Psie opowiadania
- Dodany : 29/11/07
- Ilość wyświetleń: 1372
Trusia i Oczusia
Kiedyś były dzikimi, wolnymi kotkami, mieszkały w piwnicy starej kamienicy. Żyły z tego co udało się im upolować, sypiały w piwnicznych zakamarkach i były całkiem szczęśliwe – bo cóż trzeba więcej dzikiemu kotu – nic, póki nie zmąci tego szczęścia wszędobylski człowiek. I tak było również tym razem.
Nagle, nie wiadomo skąd znalazła się zatroskana losem biednych kotek kobieta, zaczęła przynosić im jedzenie, oswajać. Dumne i wolne zwierzęta z czasem stały się uzależnione od człowieka, przeobrażając się ze sprytnych myśliwych w żebraków skazanych na jego łaskę. Dawniej, gdy widziały ludzi uciekały natychmiast, w obawie przed ich reakcją, teraz same, bez jakichkolwiek obaw podbiegają do ludzi żebrząc o jedzenie.
Nie upłynęło zbyt wiele czasu, a ich złudne zaufanie do człowieka skończyło się tragedią. Pewnego dnia grupa znudzonych monotonią życia wyrostków złapała kotki i urządziła sobie pyszną zabawę, której punktem kulminacyjnym było odrąbanie kocich ogonów poprzedzone obserwacją reakcji zwierząt zawieszonych na patyku i trzymanych nad palącym się ogniskiem. Wybryk wyrostków obserwowała cała kamienica, jednak nikt nie stanął w obronie kotów, bo po co się narażać, kto wie co takim strzeli do głowy – skomentował jeden ze świadków.
Sponiewierane, ledwo żywe, śmiertelnie przerażone zwierzęta pozwoliły się złapać dopiero po kilku dniach. Cudem udało się je uratować. Ropiejące kikuty ogonów trzeba było amputować. Obie kotki przebywają w naszym schronisku. Nie mogą jak inne koty swobodnie poruszać się po kociarni, wyjście na zewnątrz, poza pomieszczenia budynku oznaczało by dla nich niechybną śmierć.
Ogon spełnia u kota bardzo ważną funkcję – pozwala mu w utrzymaniu równowagi, podczas skoków, wspinania się i innych czynności, bez których nie sposób wyobrazić sobie kociego życia. Dlatego biedaczyny muszą siedzieć zamknięte w ciasnych klatkach, a klatka, dla ciekawego wszystkiego, kochającego ponad wszystko wolność kota, jest niewyobrażalna udręką. Dłuższy pobyt w ciasnym pomieszczeniu kończy się dla tych zwierząt objawami klaustrofobii i silnej depresji. Całe poświęcenie i wysiłek kobiety, która uratowała im życie, wytrwale próbując je przez kilka dni złapać, aż do pożądanego skutku, a następnie zapewniając przed oddaniem ich do schroniska długotrwałą kurację związaną z amputacją ogonów, pójdzie na marne, jeśli nie znajdzie się ktoś, kto zechce się nimi zaopiekować. Kotki resztę swojego życia muszą już spędzić wyłącznie w mieszkaniu, bez możliwości wychodzenia na zewnątrz.
Cóż za przewrotność losu. Człowiek uratował im życie, lecz przedtem człowiek je okaleczył. Człowiek sprawił, że mu zaufały lecz ta ufność okazała się ich zgubą. Gdyby ludzie nie wmieszali się w ich życie rządzone odwiecznymi prawami natury, cała kolejna lawina przypadków nie miałaby racji zaistnienia.
Nie próbujmy na siłę ulepszać natury, efekty takich działań zawsze okażą się zgubne. Nigdy nie uda nam się zmienić praw natury, nawet jeśli czasami są one bezwzględne, lepiej zostawić bieg wydarzeń samemu sobie. Choćbyśmy zjedli wszystkie rozumy i choćbyśmy kierowali się zasadami najszlachetniejszej etyki, wpychanie wścibskiego, ludzkiego nosa tam gdzie dzikie życie nie zostało jeszcze skalane przez cywilizację, zawsze skończy się tragicznie.
Źródło artykułu:
Fauna - Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami http://www.fauna.rsl.pl
|