| Nasze artykuły |
- Tytuł : Jak żyją zwierzaki sławnych i bogatych
- Dział: Kultura i sztuka
- Kategoria : Psia moda
- Dodany : 06/11/07
- Ilość wyświetleń: 1969
Wiemy, że bogaci nie mają pieskiego życia, ale nikt nie wie tego lepiej niż psy milionerów. Jedna z amerykańskich milionerek wydziedziczyła wnuki i zapisała pieniądze w spadku swojemu psu. Zamawiają im masaże po dwa tysiące dolarów za seans, a na ubranka wydają średnio 25 tysięcy dolarów.
Leona Helmsley, uosobienie typowej dla lat 80. chciwości i przesady - nazwana "Królową Skąpstwa" - uczyniła najważniejszym spadkobiercą swojego maltańczyka o imieniu Trouble (Kłopot). Pies odziedziczył 12 milionów dolarów w funduszu powierniczym, a dwoje wnucząt zmarłej zostało wydziedziczonych. Mają jeszcze szanse dostać od trochę babcinych pieniędzy, ale pod pewnymi warunkami. Muszą oni odwiedzać grób ojca przynajmniej raz do roku. Mały Trouble nie otrzymał żadnych warunków. O prawnukach testament nie wspomina nawet o praprawnukach. Za to szofer Helmsley dostał 100 tysięcy dolarów.
Dziwaczne? Być może, ale takie sytuacje nie są rzadkością. Spadki zostawiane zwierzętom są dość częste w przypadku zamożnych ludzi, twierdzi Russ Alan Prince z firmy Prince & Associates, zajmujący się badaniem zwyczajów bogaczy. Zachowują się tak najczęściej osoby, które w czasie swojego życia trzymały innych ludzi na dystans.
- Niektórzy milionerzy mogą liczyć na szczere uczucia tylko ze strony swoich zwierząt - mówi Prince. - Nie utrzymują kontaktów z dziećmi, toczą wojny z partnerami w interesach, ale ich zwierzaki są zawsze przy nich.
Jeśli dawać wiarę artykułom w brukowcach, to Helmsley należałoby umieścić właśnie w tej grupie. Gazety opisywały jak terroryzowała nie tylko swoich pracowników, ale także szefów imperium nieruchomości, którym zarządzał jej mąż. Najbardziej znane stało się skierowane przez nią do gosposi stwierdzenie "tylko mali ludzie płacą podatki" - wyszło na światło dzienne podczas procesu o uchylanie się od płacenia podatków pod koniec lat 80.
Wspomniany Trouble pojawił się kiedyś w reklamie hoteli sieci Helmsley i bez wątpienia prowadzi życie rozpieszczonego czworonoga. Także śmierć mu niestraszna, bo ma zostać pochowany obok Helmsley i jej męża Harry'ego w wartym 1,4 miliona dolarów mauzoleum na przedmieściach Nowego Jorku.
Według Prince'a bogaci ludzie, którzy uwielbiają wydawać pieniądze na swoje zwierzaki, przeznaczają na nie średnio 328 tysięcy dolarów rocznie. Przebadał 304 wpływowe rodziny określające siebie jako miłośnicy zwierząt. 46 proc. stwierdziło, że kierują swoje uczucia na swoje własne zwierzęta domowe, pozostali opisują siebie jako miłośników zwierząt w ogóle. W tej grupie 58% stanowiły kobiety, średnio w wieku 56 lat, o majątku wynoszący przeciętnie 46,7 miliona dolarów.
Najwięcej wydają na usługi "poprawy jakości życia". Są to m.in. głębokie masaże (według Prince'a masażyści dla psów dostają nawet 2 tysiące dolarów za godzinę), wizyty u wróżki, porady dotyczące stylu życia i ćwiczenie "wrażliwości kosmicznej". Jedna trzecia osób z grupy - jak określa to Prince "zwierzakocentrycznych" - płaciła za specjalne diety dla pupili, nie ze względów zdrowotnych, ale dlatego, że to po prostu dobre dla zwierząt. Czasami taka dieta składa się z posiłków przyrządzanych przez sławnych szefów kuchni.
Ponad jedna czwarta z badanych miłośników zwierząt przyznała, że wydaje 25 tysięcy dolarów lub więcej na ubrania dla pupili. Tak, 25 tysięcy. Co więcej 16 proc. właścicieli czworonogów przebadanych przez Prince & Associates wydaje ponad 25 tysięcy dolarów na prezenty urodzinowe dla zwierzaków. Kilka zwierząt naprawdę bogatych właścicieli regularnie lata samolotami. Samotnie (nie licząc personelu pokładowego).
Ale odpowiednie przekazanie spadku to już trudniejsza sprawa, bo to ktoś inny musi zadbać o naszego pieska. Ponad jedna czwarta z hojnych miłośników zwierząt założyła fundusze powiernicze dla swoich ulubieńców, aby mogły one korzystać z pieniędzy po śmierci właściciela. - To daje właścicielowi możliwość wpłynięcia na los zwierzęcia po śmierci pana lub pani i równocześnie utrudnia członkom rodziny walkę o prawo do spadku - mówi Prince. - 78 proc. zostawia zwierzętom w testamencie pieniądze, nawet do 526 tysięcy dolarów - dodaje Prince. Fundusze mają na ogół zapewnić zwierzakowi życie na wysokim poziomie. - Popularność funduszy powierniczych dla zwierząt wzrosła do tego stopnia, że 39 stanów USA stworzyło stosowne regulacje - mówi Frances Carlisle, nowojorska prawniczka specjalizująca się w funduszach powierniczych dla zwierząt. W większości przypadków zwierzaki dziedziczą małe fundusze, średnio około 30 tysięcy dolarów, a ich celem jest zapewnienie pupilowi odpowiedniej opieki, żeby na pewno nie został wyrzucony na ulicę lub oddany do schroniska.
Ponieważ zwierzę to jednak tylko zwierzę, nie można mu bezpośrednio zapisać pieniędzy w testamencie. - Fundusze powiernicze to jedno z lepszych rozwiązań, obok powierzenia pieniędzy wyznaczonemu opiekunowi - mówi Carlisle. Według niej zniknęło już w środowisku milionerów piętno zwariowanej, bogatej starszej pani. - Kiedyś ludzie naśmiewali się z tego - wyjaśnia Carlisle. - A przecież wiele zwierząt naprawdę ląduje na ulicy.
Czasami zapisy spadkowe stanowią jednak karę i ich celem jest zemsta na członkach rodziny. Prince za przykład podaje strusia, który ma odziedziczyć 4 miliony dolarów, bo kiedyś dzieci właściciela zwierzęcia zagroziły, że przerobią strusia na mięso. Zdarza się, że papuga staje pomiędzy właścicielem a jego dziećmi, które mogą stracić dziesiątki milionów ze spadku, jeśli nie będą przestrzegać dokładnych instrukcji dotyczących bezpieczeństwa i dobrego samopoczucia papugi po śmierci jej właściciela. A papuga potrafi żyć kilkadziesiąt lat... - Prawdziwi miłośnicy zwierząt i tak są często dziwni, a tu dochodzą jeszcze pieniądze - mówi Prince. Nie sposób nie przyznać mu racji.
Informacje o sławnych i bogatych znajdą Państwo również w artykule Moda na psy
Źródło artykułu:
Gazeta.pl
|