| Nasze artykuły |
- Tytuł : Pomocna Łapa - Fundacja na rzecz osób niepełnosprawnych
- Dział: Fundacje
- Kategoria : Fundacje terapeutyczne
- Dodany : 27/06/07
- Ilość wyświetleń: 3217
Jak to się wszystko zaczęło
Od dzieciństwa uwielbiałam psy. W ich towarzystwie czułam się bezpieczna i szczęśliwa. Już wtedy marzyłam o psach i domu na wsi pod lasem z dala od miejskiego gwaru i gonitwy nie wiadomo za czym. Na dobry początek, w wieku ośmiu lat udało mi się wybłagać pierwszego czworonożnego przyjaciela. Kapsel był kundelkiem o paskudnej mordce, za to o wspaniałym charakterze. Nic nie wiedziałam o wychowywaniu i szkoleniu psów - po prostu go kochałam. Był ze mną kilkanaście lat.
Dzięki hodowli „Majstersztyk” zaczęłam interesować się psami rasowymi i tak trafiłam do Związku Kynologicznego. Uczestniczyłam w wielu wystawach jako obserwator, pomagałam wystawiać dobermany z w/w hodowli, jednak czułam, że te psy do mnie nie pasują. Wtedy odkryłam boksery. To był początek mojej przygody z tymi psami, która trwa do dziś. Bardziej niż sukcesy na wystawach pociągało mnie jednak szkolenie. Poczułam chęć zrozumienia psiego języka, psychiki i postrzegania świata. Rozpoczęłam kurs treserski w Związku Kynologicznym, z moją bokserką – Mirabelą, a na zakończenie pozytywnie zdałyśmy egzamin PT i IPO. Potem szkoliłam inne psy metodą, której się nauczyłam, ale nie do końca byłam do niej przekonana.
Zawodowo pracowałam zupełnie w innym charakterze, jednak to co robiłam nie dawało mi zadowolenia i satysfakcji. Wiedziałam, że to nie jest moja droga. Gdzieś w głębi duszy czułam potrzebę pomagania innym. Chciałam być pożyteczna, zrobić w życiu coś fajnego. Pielęgniarką jednak nie jestem, pedagogiem również nie. Do ludzi w zasadzie nie mam cierpliwości. Różne pomysły przychodziły mi do głowy, żaden nie był przekonywujący, bo nie płynął z serca. Podpowiedź przyszła, kiedy ktoś w rozmowie zapytał mnie jakie posiadam talenty. W pierwszym momencie nie zauważyłam u siebie żadnych. Jednak wkrótce uświadomiłam sobie, że przecież całkiem nieźle dogaduję się z psami. Od tej pory moje poszukiwania były już przynajmniej ukierunkowane.
Natchnieniem, okazał się pewien reportaż o autystycznym chłopcu, który przy pomocy specjalnie wyszkolonego psa poczynił ogromne postępy w rehabilitacji. Zaczęłam marzyć. Decyzję pomogła mi podjąć koleżanka, a właściwie Jej śmierć. Zginęła w wypadku samochodowym, jednak pomimo młodego wieku zdążyła zrobić wiele dobrego dla ludzi. Była lekarzem i niesamowitym człowiekiem. Muszę działać teraz – postanowiłam - bo przecież życie może być takie krótkie.
Zaczęłam kontaktować się z różnymi organizacjami zajmującymi się dogoterapią, rozmawiałam w związku niewidomych. Kierunek już znałam, tylko cel był jeszcze niejasny. Działałam trochę po omacku. Wtedy spotkałam Basię -osobę niepełnosprawną, która opowiedziała mi o zamiarze zakupu za granicą specjalnie wyszkolonego psa, który byłby Jej pomocnikiem. Myślała nawet o kredycie na ten cel. Wtedy przyszło natchnienie.
Rezygnuję z bardzo dobrej pracy, co dla wszystkich było szokiem i rzucam się w wir moich pomysłów. Teraz, albo nigdy. Zaczęłam od podstaw – najpierw wiedza i doświadczenie. Kiedy praktycznie byłam gotowa jechać po nią za granicę, znowu uśmiechnęło się do mnie szczęście – trafiłam do wspaniałych ludzi, otwartych i chętnych do pomocy, a przy tym mających ogromną wiedzę na temat szkolenia psów dla osób niepełnosprawnych, no i spore osiągnięcia. To Fundacja ALTERI z Krakowa, fundacja, która ma na swoim koncie wiele wyszkolonych i przekazanych osobom niepełnosprawnym psów. Zawsze mogę liczyć na ich pomoc. Chętnie przekazują mi swoją wiedzę i doświadczenie. Kiedy zarejestrowałam fundację POMOCNA ŁAPA, to dzięki ALTERI pojawiła się w niej Rumba (Florens), 8-tygodniowa labradorka, która natychmiast rozpoczęła proces szkolenia do pomocy niepełnosprawnym.
Mimo, że fundacja zarejestrowana została zaledwie 26 kwietnia 2005 roku, to już działamy na wysokich obrotach i jesteśmy pełni dobrych myśli, że to co robimy przyda się komuś. A ja wiem, że wreszcie robię to, o czym tak długo i skrycie marzyłam.
O Fundacji
Fundacja Pomocna Łapa powstała z potrzeby serca. Założyła ją Sylwia Gajewska – trenerka i wielka miłośniczka psów. W dniu 26 kwietnia 2005 roku fundacja została wpisana do Krajowego Rejestru Sądowego w dziale "Stowarzyszenia, Inne Organizacje Społeczne i Zawodowe, Fundacje i Publiczne Zakłady Opieki Zdrowotnej" pod numerem 233283.
Głównym celem fundacji jest wspomaganie rehabilitacji osób niepełnosprawnych z udziałem psów oraz poprawa jakości życia niepełnosprawnych przy pomocy psów asystentów. W tym celu fundacja pozyskuje i szkoli psy, a następnie przekazuje je osobom niepełnosprawnym, które wcześniej zgłosiły potrzebę posiadania psa pomocnika, i które przeszły testy kwalifikacyjne.
Psy zawsze pozostają własnością fundacji, która sprawuje kontrolę nad ich pobytem w nowych domach.
Zadaniem fundacji jest także propagowanie wizerunku psa jako towarzysza i pomocnika człowieka poprzez szkolenia oraz programy edukacyjne dla dzieci i młodzieży realizowane w przedszkolach, szkołach i szpitalach.
Abyśmy jednak mogli z sukcesem wypełniać nasze zadania, niezbędne są środki finansowe na pozyskiwanie i utrzymanie psów. Możemy liczyć wyłącznie na naszych darczyńców, ludzi wrażliwych i chcących, tak jak my, pomagać potrzebującym. Do tej pory, podczas organizacji fundacji, spotykaliśmy tylko takich. Dzięki nim mogliśmy rozpocząć naszą misję. Bardzo im wszystkim dziękujemy.
Jak pomagamy
Chyba wszyscy wiedzą, jakimi wspaniałymi przewodnikami osób niewidomych potrafią być psy. Trochę mniej wiemy o dogoterapii, wykorzystywaniu psów przy wspomaganiu rehabilitacji osób niepełnosprawnych, a już na pewno mało kto wie, że zwierzęta te mogą doskonale wyręczać człowieka w wielu codziennych czynnościach, mogą mu być tak potrzebne jak jego oczy czy ręce. Potrafią podnieść z ziemi nawet pilniczek, otworzyć drzwi, zapalić światło, przynieść telefon czy coca colę z lodówki. Pomyślmy, jak pomocne mogą być dla osób niesprawnych ruchowo, poruszających się na wózkach.
Nasza fundacja przygotowuje takie pieski i przekazuje je osobom niepełnosprawnym. Psy przechodzą długie szkolenie, podczas którego uczą się wielu czynności, ale najpierw podlegają socjalizacji, polegającej na oswajaniu ich z ludźmi, różnymi miejscami i sytuacjami. Szkolenie psa trwa czasem nawet rok, tyle też musi często czekać na swojego pomocnika osoba, która się do nas zgłasza. Jednak dużo wcześniej poznajemy psa z jego nowym opiekunem. Razem spędzają, pod okiem instruktorów wiele godzin.
Kiedy pies jest gotowy do swojej nowej roli przekazujemy go, nieodpłatnie, osobie oczekującej, która pozostaje w kontakcie z trenerem i zawsze może liczyć na jego pomoc.
Niestety pozyskiwanie szczeniaków, ich utrzymanie i szkolenie są bardzo kosztowne, dlatego wdzięczni jesteśmy za każdą formę pomocy. Tylko dzięki ludziom dobrej woli możemy pomagać innym.
Autor artykułu i zdjęć:
Pomocna Łapa - Fundacja na rzecz osób niepełnosprawnych http://www.pomocnalapa.pl
Dalsze rozpowszechnianie, kopiowanie w części lub w całości bez zgody autora tekstu - zabronione
|