Czy mogę go jeszcze tego nauczyć?
Witam, mój golden retriever ma lekko ponad 3 lata. Kiedy spuszczam go ze smyczy to on nie przychodzi, wołam go a on biegnie w swoją stronę... a ja muszę za nim biec (bo inaczej mi ucieknie) jak mogę go nauczyć przyjścia do mnie na zawołanie? On ma świetną zabawę że ja go ścigam a mi nie jest wtedy do śmiechu. Tylko kiedy puszczę go na terenie mojej byłej szkoły to do mnie przybiega i wystarczy wtedy że tylko zagwiżdżę, bardzo rzadko zdarza mu się nie przyjść. Kiedyś i tak było gorzej bo jak tylko się do niego zbliżyłam to mnie atakował. Czy jest jeszcze nadzieja żebym była dla niego centrum skupienia uwagi czy jednak mogę sobie darować?? Dziękuję i pozdrawiam
Edyta
Edyto, doskonale wiem o czym piszesz. Dokładnie taką samą sytuację opisuję w mojej książce "Aria, do mnie! Skuteczna nauka przywołania", której lekturę gorąco Ci polecam. Pies jest bardzo uważnym obserwatorem i doskonale rozumie, że jeśli przybiegnie do Ciebie a Ty go zapinasz na smycz, to oznacza to koniec frajdy, jaką daje swobodne bieganie.
Przywołanie jest często "spaloną komendą", ponieważ wiele razy zdarza się, ze pies nie przybiega na wezwanie i wtedy komenda "do mnie" przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie. Dlatego naprawdę trzeba przepracować przywołanie od początku, porządnie i planowo. Wiele pomysłów i konkretnych rozwiązań znajdziesz w mojej książce. Jedna, generalna rada jaką mógłbym Ci dać w związku z Twoim pytaniem jest taka, żebyś starała się, aby po przybiegnięciu do Ciebie pies był zaskakiwany zawsze jakąś niesamowitą i ciekawą niespodzianką: a to super - smakołykiem, a to zabawką.
Wtedy słysząc, że go wołasz będzie starał się jak najszybciej znaleźć blisko Ciebie, ponieważ to oznacza dla niego coś niezmiernie atrakcyjnego.
Odpowiedzi udzielił: Jacek Gałuszka

