- Tytuł : Dramatyczna sytuacja w rzeszowskim Kundelku
- Dodano: 09/11/10
Dramatyczna sytuacja w rzeszowskim Kundelku. Brakuje miejsca dla psów i kotów.
Rzeszowskie schronisko Kundelek. Miejsca dla psów i kotów jest tak mało, że zamiast w kojcach mieszkają nawet w sekretariacie.
Schronisko przy ul. Ciepłowniczej działa od 2005 roku. Prowadzi je Rzeszowskie Stowarzyszenie Ochrony Zwierząt. W przyzwoitych warunkach może mieszkać tu 150 psów i 80 kotów.

Halina Derwisz: Nie nadążamy już z przyjęciami. Niemal codziennie ludzie przywożą albo podrzucają nam szczenięta. W niedzielę uratowaliśmy od śmierci młodego psa porzuconego na giełdzie samochodowej. Psy śpią juz nawet w moim gabinecie. (Krystyna Baranowska)
- Te liczby nie mają jednak niczego wspólnego z rzeczywistością. W tej chwili mamy 230 psów i 100 kotów. W takich warunkach bardzo trudno zapewnić zwierzętom godziwe warunki – mówi Halina Derwisz, prezes RSOZ.
Dlatego zarządca schroniska podzielił 37 kojców, na ponad 50 mniejszych. RSOZ kupiło także 25 nowych boksów. Ponieważ sąsiadująca ze schroniskiem miejska działka nie jest ogrodzona i utwardzona, na razie nie można ich zamontować. Miasto zamontuje ogrodzenie najwcześniej w czerwcu przyszłego roku.
- Efekt jest taki, że 70 psów biega po całym naszym terenie, nie mając stałego miejsca na odpoczynek. Na noc i w chłodne dni chowają się praktycznie wszędzie. Są w łazienkach, holu, magazynie, kuchni, a nawet w sekretariacie. Ale kiedy zrobi się całkiem zimno, nie będą chciały stąd wyjść. Zaczną się konflikty, gryzienie i załatwianie potrzeb na ziemię. Nie wiem, jak sobie wówczas poradzimy – rozkłada ręce H. Derwisz.
W związku z bardzo trudną sytuacją zarządca schroniska ograniczył przyjęcia zwierząt. W tej chwili trafiają tu jedynie te, które potrzebują pomocy. To głównie szczenięta, oraz stare i chore psy. RSOZ apeluje, aby adoptować podopiecznych schroniska.
- Wszystkie zwierzęta są odpchlone, odrobaczone, zaszczepione i bardzo często wysterylizowane. Nie oczekujemy za nie żadnych pieniędzy. Owszem, datki na schronisko są mile widziane, ale przede wszystkim zależy nam na tym, aby nowi opiekunowie otoczyli adoptowanego czworonoga opieką i miłością – mówi H. Derwisz.
Bartosz Gubernat
www.nowiny24.pl
|
ja wygram w lotka miliony to pomoge wszystkim schroniskom w polsce. a narazie moge tylko patrzec i zalamywac rece nad "ludzmi" wyrzucajacymi zwierzeta...