pies, rasy psów, hodowle   
Nasze konto NK
Co w świecie słychać
  • Tytuł : Reklama zapierająca dech w piersiach
  • Dodano: 12/10/09


Gigantyczna reklama zasłania trzy kamienice na gdańskim Długim Targu. Na jaskrawo-niebieskim tle trzy wielkie psy powiewają uszami. "Przeżycie zapierające dech w piersiach" - głosi podpis. Trudno się z nim nie zgodzić - reklama jest tak ogromna, że z zabytkowych budynków widać tylko wejście.

- Zgodziliśmy się na tę reklamę - przyznaje Marcin Tymiński, rzecznik wojewódzkiego konserwatora zabytków. - Wspólnota mieszkaniowa wystąpiła o zgodę na remont, a że wymaga on między innymi bardzo specyficznych prac konserwatorskich, musi wisieć siatka zabezpieczająca przed spadającym na ulicę tynkiem. Widniejąca na siatce reklama współfinansuje remont kamienic. Ile to potrwa? Okazało się, że zakres prac będzie większy niż na początku planowano - remont przeciągnie się jeszcze na przyszły rok.

Fot. Dominik Werner / Agencja Ga

Reklama budzi zastrzeżenia nie tylko swą ogromną powierzchnią, ale i treścią. - Przyzwyczaiłam się, że podczas renowacji zabytków zasłaniają je reklamy na siatkach zabezpieczających. Ale najczęściej widnieją na nich po prostu kopie remontowanych budynków, co nie razi tak jak te wielkie psy - mówi pani Halina Krzysztofiak, mieszkanka śródmieścia, która z wnuczką regularnie spaceruje ul. Długą, Długim Targiem i nad Motławą. - Lubię psy, ale nie w takiej skali.

- To wyjątkowa sytuacja - podkreśla Tymiński. - Koszty remontu są wysokie, minimum kilkaset tysięcy złotych. Gdyby nie reklamodawca, wspólnoty nie byłoby stać na taki wydatek. A kamienice znajdują się w ścisłym centrum miasta, w strefie prestiżu - zależy nam, żeby dobrze wyglądały. Na pewno tego typu reklamy nie staną się tu codziennością.

O tym, że reklama to zło konieczne, przekonuje również Janusz Tarnacki, miejski konserwator zabytków. - Rzeczywiście, wygląda to dyskusyjnie, ale cel jest zbożny. Te trzy remontowane kamienice nie są wpisane do rejestru zabytków, a to uniemożliwia mieszkańcom starania o dotacje z miasta czy Ministerstwa Kultury. Remonty muszą więc finansować z własnej kieszeni albo - w zamian za reklamę - przy pomocy inwestorów. Tak dzieje się w całej Polsce. Pamiętam dyskusję na temat kościoła Mariackiego w Krakowie, który również ginął pod wielkimi reklamami. Dla wizerunku miasta nie jest to korzystne, ale gdy panuje mizeria z dofinansowaniem, nie pozostaje nam nic innego - dodaje Tarnacki.

Tymczasem europejskie miasta coraz częściej odchodzą od wielkich reklam. Pod koniec ubiegłego roku Alberto Ruiz-Gallardon, konserwatywny burmistrz Madrytu, wypowiedział bezkompromisową wojnę wszelkim szpecącym ulice jaskrawym szyldom, płachtom reklam na kamienicach i "żywym słupom reklamowym", czyli ludziom przebranym za chodzące hamburgery. Szczególnie chronione jest historyczne centrum miasta. Tam płachty przykrywające roboty remontowe można wieszać na fasadach na sześć miesięcy i - w razie konieczności - na kolejne pół roku. Jak firma nie zdąży, to jej kłopot. Gdy prace się zakończą, w tym samym miejscu nie wolno wieszać płacht reklamowych przez pięć lat.

Aleksandra Kozłowska
Źródło: Gazeta Wyborcza Trójmiasto
 


dodajdo



Dodaj swój komentarz

Jeśli chcesz dodać komentarz dla tej wiadomości, wypełnij poniższy formularz.

Treść komentarza