| Co w świecie słychać |
- Tytuł : O psie, który goniącym się nie dał
- Dodano: 07/09/09
Podawali mu tabletki, gonili go po polach, próbowali też strzelać. Bezpański pies w gminie Duszniki przechytrzył już kilku weterynarzy, urzędników i strażaków. Udało się go złapać dopiero po 1,5 miesiąca.
- Około 1,5 miesiąca temu we wsi Podrzewie kilkakrotnie zgłaszano fakt, że ktoś po prostu wyrzucił psa. - napisał do "Gazety" pan Łukasz. - Obecnie znajduje się na zarośniętej łące, wyliniały i zaniedbany. Gdyby nie życzliwość mieszkańców Podrzewia, pies pozostałby bez wody i pożywienia. Jest podobny do bernardyna, łagodny i raczej boi się ludzi. Liczę na Państwa interwencję z czystej troski o tego porzuconego psa
Nie byłoby w historii bezpańskiego czworonoga nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że przez kilka tygodni nikomu nie udało się go złapać. W połowie lipca próbowali tego pracownicy Komunalnego Zakładu Budżetowego: - Pomimo kilku podejść nie udało się. Uciekał na sąsiadujące pola. Pracownicy Urzędu Gminy poprosili o pomoc miejscowego weterynarza, który podał mu tabletki. Miały zmniejszyć czujność psa, mimo to nie udało się go schwytać - przyznaje Zbigniew Lubik z UG w Dusznikach.

Urząd Gminy w Dusznikach
Pierwsze niepowodzenia nie zraziły pracowników gminy. O pomoc poproszony został Powiatowy Inspektor Weterynarii, który posiada specjalną dmuchawkę ze środkiem usypiającym. Ale lekarzowi z Inspektoratu pomimo kilku prób, też nic ze złapania psa nie wyszło. Przyszła kolej na szukanie wsparcia w poznańskim ZOO. Lubik: - Weterynarz, który mógłby się zająć złapaniem psa przebywał na urlopie. W drugiej połowie sierpnia okazało się, że pomóc może ZOO... lecz tylko w sprawie wyłapywania ptaków! Poznańska Straż Miejska skierowała urzędników do schroniska przy Bukowskiej, jednak polecony tam weterynarz też nie poradził sobie z zadaniem: - Podejmował kilka prób złapania psa, również z użyciem broni pneumatycznej ze środkiem usypiającym, jednak nie udało się schwytać go - mówi Lubik. Swoją szansę dostali strażacy. OSP Podrzewie udało się... za czwartym razem!
Czy bezpańskiego psa naprawdę tak ciężko złapać? Maciej Dźwig dyrektor Usług Komunalnych w Poznaniu: - To zależy od wielu czynników. Od tego jak bardzo zdziczałe jest zwierze, czy nie było bite, nawet od tego jakiej jest rasy. W Poznaniu też zdarza się, że pracownicy schroniska wielokrotnie interweniują w przypadku tego samego psa. I nie mogą go dogonić. A bez poważnej broni, jedynie z miotaczem gazowym mogą strzelać środkiem nasennym na odległość kilku metrów - dodaje.
Co będzie dalej z bezpańskim psem w Podrzewiu? Trafi na gminną oczyszczalnie ścieków, gdzie znajdują się kojce dla bezpańskich psów. Zostanie zaszczepiony i zbadany. Będzie tam czekał na nowego właściciela. Dźwig: - Wygląda na to, że to bardzo inteligentny pies i należy mu się nowy dom.
Justyna Suchecka
Źródło: Gazeta Wyborcza Poznań
|